8 listopada 2013

Historia pierwszej miłości.

Autor: Alessamdro D'Avenia
Tytuł: Biała jak mleko, czerwona jak krew
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Znak litera nova

Przełożyli: Alina Pałowska
Cena: 31,90 zł


Nienawidzę jesieni, a szczególnie tej tegorocznej. Cały październik nie mogłam znaleźć dla siebie choć dwudziestu minut wolnego, gdzie ni byłam kompletnie padnięta. Listopad też nie zapowiada się najlepiej, ale największa fala uderzeniowa już przeszła. Do tej fali mogę zaliczyć poszukiwanie recenzowanej dziś książki. Okres konkursu z polskiego i proszę, żadnego egzemplarza na stanie wydawnictwa. Ot, zaczytana młodzież.


Leo jest zwykłym nastolatkiem z niezwykłym spojrzeniem na świat. Rozpatruje on bowiem wszystko przez pryzmat kolorów. Biały to smutek, niebieski - przyjaźń, a czerwony... no cóż, czerwony to miłość. Tak samo jak czerwone są oczy Beatrice. Tak, Leo jest po raz pierwszy zakochany. Swoje uczucia ulokował w rok starszej uczennicy swojej szkoły, o płomiennorudych włosach i zielonych oczach. Poza tym, jak to chłopak, interesuje się piłką nożną, gra nawet w drużynie o wdzięcznej nazwie: "Piraci". Jest po prostu mega zwykłym nastolatkiem, ultra przeciętnym, mimo długich włosów, których za nic nie zetnie. Ma nawet psa. Prócz tego jeszcze przyjaciółkę Sylvię i kolegów ze szkoły. Doprawdy, normalne, niewyróżniające się życie. Rutyna, którą przerywa pewne wydarzenie  To właśnie bezgraniczne oddanie Beatrice i nieoczekiwana zmiana nauczyciela od historii wywrócą jego życie do góry nogami. Leo przekona się, jakie są priorytety życiowe, będzie musiał zweryfikować swoje poglądy na niektóre tematy i przede wszystkim nauczyć się słuchać innych.
„Tak to już jest na tym świecie, że nie zauważa się tego, co ma się najbliżej”~(Biała jak mleko, czerwona jak krew)
Na pewno książka ta odbiega tematem od innych pozycji na mojej półce. Najzwyczajniejsza, a jednocześnie niezwykła.Opowiada historię z życia, niesamowicie ujmującą za serce. Nigdy nie przepadałam za tego typu historiami, a tu spotkało mnie takie pozytywne zaskoczenie Lektura, którą przeczytałam bardziej z przymusu niż z chęci, mości sobie teraz niezłą pozycję na mojej liście bestsellerów. Polubiłam ją za prostotę, która wcale nie nie przeradza się w banalność, ja i za poruszane tematy, które w pewien sposób są mi bliskie.

Schematyczność postaci jest chyba nierozłączną częścią tego typu książek. Tak jak powtarzalność motywów. Można to przedstawić na dość przejrzystym schemat. Główny bohater nieszczęśliwie zakochany, który pod wpływem miłości zmienia się nie do poznania. Obiekt uczuć niezdający sobie sprawy ze starań bohatera, a potem pomagający mu w zrozumieniu samego siebie. Jest też ktoś, kto zawsze jest blisko, ale jego intencję są nierozumiane i niezauważane. Od siebie do tego opisu dorzucę jeszcze Naiwniaka - nemezis, wpierw znienawidzony, potem bardzo pomocny. Jest to moja ulubiona postać. 

Od strony graficznej nie spodobał mi się pomysł pisania w formie pamiętnika. Jest ciekawy, ale do mnie nie przemawia.  Dla osób przyzwyczajonych do tekstów na dwadzieścia stron, tak krótkie "rozdzialiki" mogą być frustrujące.
Nie jest to historia bardzo zaskakująca, lecz ma to coś i bardzo się cieszę, że przeczytałam Biała jak mleko, czerwona jak krew.
Moja ocena: 8,5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...