14 lipca 2014

Nawet wśród buntowników wybuchają bunty.


Autor: Trudi Canavan
Tytuł: Misja Ambasadora
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Galeria Książki
Przełożyła:  Mazurek Izabella
Cena: 19,90 zł


Wydania kieszonkowe to żadne nowe odkrycie, ale ja chyba żadnego do tej pory nie czytałam. Nie mam uprzedzeń, czy coś - po prostu do tej pory nie miałam okazji po takie wydanie sięgnąć. A jest to wielka gratka do kupujących, których fundusze są dość okrojone (czyli dla mnie). Na tym przykładzie: zamiast dać 40 zł za jedną książkę, zapłaciłam 40 zł za dwie. I like it! ;D


Sprawy trochę się komplikują, choć magom Gildii trudno się do tego przyznać. W sprawie złapania Skellina - Złodzieja i schakańskiego Czarnego Maga - nic się nie rusza, Złodziej jakby zapadł się pod ziemię. Jego matka, złapana i przetrzymywana przez Gildię, nic nie wie, a jeśli wie, to nie jest skłonna przyznać się do tego, a czytanie w myślach nie przynosi efektów. Sonea, która zajmuje się tą sprawą, by pomóc Cery'emu, błądzi po omacku, a na dodatek traci wsparcie Regina, który wyjeżdża w ważnych sprawach rodzinnych. 
Lorkin w dalszym ciągu przebywa ze Zdrajcami, poznając ich oraz sekrety skrywane w podziemnych jaskiniach. Odkrywa również sekrety prawa rządzącego Zdrajcami. Kraina, gdzie to kobiety dzierżą całą władzę, nie dopuszczając do niej mężczyzn. Jako obcy traktowanym jest inaczej, gorzej. Jedne frakcje popierają jego obecność i pomysł wymiany informacjami, inny są temu przeciwne. Przeciwnicy młodego alchemika nie zaprzestają tylko na werbalnych sprzeciwach. Nawet wśród buntowników wybuchają bunty, o czym mag będzie mógł się przekonać. 
W tym samym czasie, w Gildii rodzi się kolejny problem. Dwie krnąbrne Nowicjuszki niedługo udowodnią magom, że zasady przez nich stworzone nie są idealne. Jaka rolę odegrają w tym przedstawieniu? Ile w tym będzie szczerości, a ile obłudy i fałszywych obietnic?
"Dopiero gdy wiesz, że ktoś z łatwością może cię opuścić, doceniasz, gdy zostanie".
Trudi Canavan jako doświadczona pisarka nie ma problemu z wprowadzaniem nowych wątków w sposób, który nie zaciemni fabuły. Dlatego z taką łatwością wprowadziła do książki Lilię i Naki. Mam jednak wrażenie, że to już było, powtarza się. Bo, przepraszam bardzo, ale czy połowa Kyrali jest homoseksualna? Sytuacja Dannyla była oryginalna, ale podobny motyw użyty po raz drugi traci swoją oryginalność. Mimo to drugi tom jest zdecydowanie lepszy od Misji Ambasadora. Akcja rozkręca się szybciej, choć jest jej troszeczkę mniej. Wyjaśniają się niektóre sprawy, pojawiają się kolejne tajemnice. Fabuła porywa i zachwyca, sprawiając, ze cały czas zastanawiałam się, co będzie dalej. Autorka pokazuje, że da się stworzyć dobre fantasy bez latających smoków, niewyobrażalnych przygód, w których rolę odgrywają niezmiennie śliniące się trole. Tutaj liczy się intryga, która została dobrze skonstruowana i wprowadza nas w życie polityczne i społeczne tamtejszych ludzi.

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że niektóre sytuacje zostały wplecione do fabuły bez większego celu. Ot, takie 'widzi mi się' pani Canavan. Może postacie, które zostały wprowadzone w drugim tomie, w trzecim odegrają jakąś ważniejszą rolę, ale na razie są tylko zawadzającym dodatkiem, co niezmiernie mnie irytowało. Poruszone zostały wątki, które dawno porzucono i nie doszły one do żadnej konkretnej konkluzji. Za to wszystkie opisane wydarzenia doprowadziły do bardzo interesującego zakończenia, które daje mnóstwo możliwości dla trzeciego tomu. Łotr wypadł zdecydowanie lepiej na tle swojej poprzedniczki.
Moja ocena: 9/10

Czytam Fantastykę II
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...