27 lipca 2012

Jutro może nie być nic...


Autor: John Marsden
Tytuł: Jutro 2. W pułapce nocy.
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Znak litera nova
Tłumaczenie: Anna Gralak
Cena: 31,90

Seria: Jutro
Tom 2.


Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że wyjeżdżacie na biwak ze znajomymi. Góry, lasy, piękna polana, przez którą przepływa strumyk i ani śladu cywilizacji. Już? Dobrze. Spędzacie tam kilka dni, świetnie się bawicie. Wszystko, niestety, musi kiedyś dobiec końca, więc pakujecie manatki i wracacie do domu. Tylko to co przed wyjazdem było domem teraz już tak nie wygląda. Zaczęła się wojna.

Mniej więcej to spotkało bohaterów powieści Johna Marsdena w pierwszej części serii Jutro. Teraz niewiele się zmieniło. Zostało ich mniej. Z ósemki zrobiła się szóstka, gdyż Kevin wziął do szpitala Corrie, która dostała kulką w plecy. Po akcji z wybuchem mostu chowają się w Piekle, mało dostępnym miejscu w górach. Panuje względny sposób, lecz atmosfera między Ellie, a resztą jest napięta. Ale w końcu następuj przełom. Szóstka przyjaciół nie ma żadnych informacji o Corrie i Kevinie, więc decydują się na  niebezpieczny wypad do szpitala. Corrie jest nieprzytomna, Kevin znajduje się na terenie wystawowym. I. mimo, że informacje zdobyte w szpitalu nie są optymistyczne, pobudzają mieszkańców Piekła do działania.
Mimo tego, że Ellie, po tym co zapisała, nie jest zbyt uwielbiana przez resztę, Lee nie odstępuje jej na krok. Natomiast relacje między Homerem i Fi się pogorszyły. Tam, w górach i w Wirrawee, każdy dzień jest walką o jutro. Tylko czy szóstka nastolatków może wygrać?
„Przyszłość jest... sam nie wiem, jaka jest przyszłość. To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski, ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodzą tak, jakbyśmy chcieli.” ~"Jutro 2. W pułapce nocy" str 86
John Marsden zaczął pisać, ponieważ uczniowie w prestiżowej szkole, w której pracował, nie chcieli czytać. Jego debiut So much to tell you powstał w zaledwie trzy tygodnie, ale natychmiast trafił na listy bestsellerów. Po pierwszym sukcesie Marsden przez kilka lat łączył karierę pisarską z pracą pedagoga. Później zrezygnował z pracy w szkole, ale nie z pracy z młodzieżą - organizował warsztaty pisarskie, w których brali udział także młodzi ludzie z Turcji czy Indonezji. Sukces tych warsztatów zainspirował go do założenia w 2006 roku szkoły, w której nie tylko pełni funkcję dyrektora, ale też prowadzi lekcje.

Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia Ellie.Opisuje ona wydarzenia z większej perspektywy. Trochę dziwny wydaje mi się fakt, że to mężczyzna pisze z punktu widzenia dziewczyny, choć przecież czytałam Harry'ego Potter'a, gdzie to pani Rowling pisze z punktu widzenia Harry'ego. Na pewno taka narracja ma miejsce też w innych książkach, lecz ja jeszcze takiej nie czytałam. Muszę przyznać, że autor wywiązał się z tej roli dobrze. Wydaje mi się jednak, że lepiej pasowałby tu narrator wszechwiedzący, ponieważ innych bohaterów oglądamy przez pryzmat uczuci Ellie. Wolałabym jednak widzieć ich w świetle neutralnym i sama ich ocenić. W książce ocenę mam z góry narzuconą i trudno mi ją zmienić.

Bohaterowie znacznie się od siebie różnią i, chyba, za to ich lubię. Niektóre cechy mogłabym dopasować do całej ósemki. Na przykład: odwagę, pomysłowość oraz, momentami, czyste szaleństwo. Opis bohaterów nie jest zbyt dokładny, ale jest to, zapewne, spowodowane tym, że to już druga część serii. W pieszej ten opis był dokładniejszy. Mogę powiedzieć, że jedną z moich ulubionych postaci jest Homer - krzepi Grek mieszkający niedaleko Ellie. Polubiłam go za trzeźwość umysłu w czasie niebezpieczeństwa oraz przemowy, którymi potrafił podbudować resztę ekipy. Drugą z takich pozytywnych postaci wydaje mi się religijna Robyn, która mimo mocnej wiary potrafiła zabić wroga, by ocalić przyjaciół.

Fabuła była lepsza niż w poprzedniej części. Znalazły się tu dwie większe akcje i parę mniejszych. Książkę czyta się niewyobrażalnie szybko, co jest spowodowane tym, iż ciągle się coś dzieje. Odniosłam wrażenie, że większość fabuły skupiła się wokół miłości Ellie i Lee, co zepchnęło na dalszy plan Fi i Homera, i zasmuciło mnie. Drugiej parze nie było zbyt dużo miejsca poświęconego, a bardzo ją polubiłam. Elementy głębokich przemyśleń Ellie uprzyjemniają czytanie. Dzięki temu, nad czym dziewczyna rozmyśla można dojść do różnych wniosków, ale to na pewno te myśli zachęcają do chwili ciszy i zadumy. Gdzieś na początku bardzo spodobała mi się wypowiedź Homera, który powiedział, że odwaga to nie jest coś wrodzonego czy wypracowanego. To stan umysłu. Zdziwiło i rozwścieczyło mnie zachowanie dorosłych z grupy Bohaterów Harveya. Zafascynowały mnie wiersze Chrisa, które też popychają ku przemyśleniom. Po raz pierwszy analizowanie wiersza przyniosło mi tyle radości i samozadowolenia z wykonanej pracy.

Po przeczytaniu Jutra kłębiły się we mnie różne emocje i musiałam się przespać, aby określić czy książka mi się podoba czy też nie. Tu nie miałam takiego problemu. Książkę wręcz 'połknęłam'. Co chwila wstrzymywałam oddech i przesuwałam wzrokiem od słowa do słowa, od zdania do zdania, żeby tylko dowiedzieć się co będzie dalej. Jedynym, malutkim minusem była narracja, która w niektórych momentach mogła sfrustrować. Niedawno obejrzałam też film na podstawie pierwszej części i w ten oto sposób zniszczyłam swoje wyobrażenie postaci, lecz próbuje je odbudować. Niemniej jednak, film nie był taki zły, ale książce nie dorównywał. Z tego co wiem jakoś w tym roku ma wyjść długa część.
Książkę polecam mimo, że z fantastyką nie ma wiele wspólnego. Historia jest niebanalna, wątki dokończone, a postacie interesujące.
Moja ocena: 9,5/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...